Mistrzostwa Polski 2012, Macedonia

Tegoroczne Paralotniowe Mistrzostwa Polski rozgrywane były w miejscowości Krushevo w Macedonii, razem z Mistrzostwami Ukrainy. Po raz pierwszy rywalizacja w Mistrzostwach Polski była ograniczona tylko do paralotni certyfikowanych co najwyżej CEN-D/DHV 2-3 – w rezultacie ja wystartowałem w klasie „Sport” (CEN-C – DHV-2).

W zawodach „Ukrainian & Polish Open 2012” startowała maksymalna możliwa liczba – 150 pilotów (to były największe zawody paralotniowe w tym roku w Europie!). Wszyscy piloci posiadali urządzenia pozwalające na śledzenie ich pozycji na żywo (live-tracking). Bazując na doświadczeniach z Czech Open w czerwcu, Żywiec Air Team prawie w całości (tylko mali się wyłamał) mieszkał na darmowym campingu trochę powyżej startowiska, z dala od cywilizacji, w ożywczym chłodzie i pięknych okolicznościach przyrody – bukowy las dający głęboki cień i delikatny szum liści oraz górska polana zapewniająca miejsce do prac przy sprzęcie i widok nieba…

Dzień 1 – sobota – 59,7 km

Zaczęliśmy niebyt szczęśliwie bo od wypadku – Kuba wpadł do lasu niedługo po starcie i się trochę uszkodził. O ile zespół ratowniczy na starcie zadziałał szybko to obsługa w szpitalu w Prilepie zdecydowanie nie przypadła mu do gustu. Na szczęście było to jedyne zdarzenie tego typu na zawodach.

Termika była zdecydowana z niewielką ilością Cumulusów. W cylindrze startowym byłem na dobrej pozycji i początek trasy udawało mi się utrzymać w pierwszej grupie, choć powoli, ale systematycznie mi się oddalali. Po pierwszym punkcie zwrotnym czołówka przesadziła jednak z optymizmem i zbyt nisko rzuciła się na punkt B11, zapewne licząc na znalezienie czegoś po drodze. Ponieważ ja ten błąd popełniłem już miesiąc wcześniej, to zrobiłem więcej wysokości w niewiele ponad metrowym noszeniu, a oni w tym czasie „liczyli jabłka na drzewach” i „utrzymywali się w powietrzu siłą woli” na bardzo parterowej wysokości. „Padli” tam tacy zawodnicy jak mali czy Spike, większość jednak zdołała się obronić przed lądowaniem. Dzięki temu do mety, położonej na środku doliny, tuż przed granicą z Grecją, doleciałem jako 10 zawodnik i 3 z Polaków. Task wygrał Stefan Vyparina (SVK), z Polaków Łosoś, a z kobiet Klauduna. Chwilę po mnie dolecieli też moi koledzy teamowi Paweł „Bubu” Faron i Piotr „Kaktus” Mieszczak, także drużynowo staliśmy nieźle.

Dzień 2 – niedziela – 62,0 km

Drugi task przebiegał w zupełnie odmiennych warunkach. O ile przed startem niektórym pilotom udało się zrobić wysokości niewiele poniżej 3000, to na chwilę przed startem cumulusy nad górami się skończyły, a w okolicy punktu startowego było słabo, choć zwykle miejscowość Krivogashtani jest bankowym miejscem powstawania kominów.

W rezultacie po starcie znalazłem się nisko nad płaskim terenem w towarzystwie wielu pilotów w podobnej sytuacji. Krążyliśmy w słabiutkim noszeniu na 100-150 m nad ziemią i wyglądało, że zaraz padniemy. Latał tutaj Peson na SOL-u, Gotek na Dudku i kilkanaście innych glajtów, do których nie umiałem przypisać nazwiska. Co chwila ktoś z „naszego” lub z podobnego komina obok odpadał i był zmuszony do lądowania. Na południe od nas, w zasięgu dolotu (o ile nie będzie dusić), zauważyłem wykręcającego się bociana i rzuciłem się w tym kierunku. Reszta poszła za mną. Średnia prędkość wznoszenia trochę wzrosła i powoli zaczęliśmy zdobywać wysokość. Odbiliśmy się od ziemi, ale kosztowało nas to masę czasu.

Większą wysokość zdobyliśmy dopiero w okolicach miejscowości Topolchani nad górkami pośrodku płaskiego terenu. Dalej trasa wiodła nad polami uprawnymi z deszczowniami. Z naszej grupy zostało nas 4. Wśród pozostałych glajtów był Peson. Po pierwszym punkcie zwrotnym każdy próbował zrobić trochę wysokości w bardzo słabych noszeniach. Nie widząc w tym przyszłości skoczyłem nad następny punkt licząc na termikę miejską, ale nic nie znalazłem i padłem w okolicach wsi Mogila. Po kilku minutach przeleciał mi nad głowa Person.

Do mety dolecialo 10 pilotów, ale z Polaków tylko Kaktus i Spike. Konkurencję wygrało rosyjskie małżeństwo: Andriej Piskariew generalnie i Swietłana Piskariewa ex equo z Klaudyną wśród kobiet. Najlepszy z Polaków był Kaktus.

Dzień 3 – poniedziałek – 61,7 km

Następna konkurencja rozgrywana była w najlepszych chyba warunkach termicznych na zawodach. Na niebie było więcej chmur, a noszenia przekraczały 3 m/s. Był też silniejszy niż poprzednio wiatr.

Start miałem niezbyt udany, ale potem udało mi się trochę nadgonić. Dobrze pograłem lecąc po nawietrznej stronie grani pomiędzy punktami B11 a B13, a przed metą wyszedłem znienacka z ostatniego komina i reszta grupy (z Zupą i Czapkersem) już mnie nie dogoniła. Niestety i tak mnie „rysneli” na wynikach. bo mieli większe punkty za prowadzenia na trasie. Do zwycięzcy straciłem prawie pół godziny.

Konkurencje wygrali dwaj Bułgarzy – Daniel Dimow i Yassen Savow przed Spikiem. Wśród kobiet 2 Polki – Kaludyna i Guza (exportowana do Niemiec). Po 3 taskach w klasyfikacji MP prowadził Kaktus przed Rambo i Klaudyną.

Dzień 4 – wtorek – 72,9 km

Czwarta konkurencja, która okazała się ostatnią, odmiennie niż poprzednie była poprowadzona na północ od startu z kluczowym jak się okazało punktem zwrotnym w okolicach miasta Prilep.

W cylindrze startowym byłem prawie idealnie… cóż z tego, kiedy grupa lecąca za mną złapała trochę z boku silne noszenie (zamontuje sobie lusterko wsteczne!) i jeszcze przed 1 punktem zwrotnym minęła mnie górą, kiedy ja walczyłem w parterze.

Po punkcie startowym logiczne były dwie trasy – albo dookoła po górach, albo po prostej nad płaskim. Ja jak łoś wybrałem… oba warianty, tzn. najpierw poleciałem po prostej a potem cofnąłem się w góry, gdzie z trudem odbudowałem wysokość i gdzie dogonił mnie Peson. Zaczęło już nieźle nam iść, w 3 glajty dolecieliśmy do wykręcającego się na zawietrznej Enzo, ale jego silny komin się skończył i było tylko ok. 1 m/s, co było za słabe przy tak silnym przeciwnym wietrze aby w tym krążyć. Ja poleciałem przez to noszenie po prostej i wyszedłem na nawietrzną grani, ale moi partnerzy niestety nie poszli za mną i zostałem sam. Rzuciłem się z poświęceniem na gorącą od słońca patelnię pól, ale nie uleciałem pod wiatr za wiele km… ale za to, do wracania pieszo do cywilizacji w 40 stopniowym skwarze zdecydowanie za dużo.

Do mety doleciało 8 pilotów. Wygrał Yassen, z Polaków Sławek, z kobiet Swietłana.

Dzień 5 – środa – konkurencja odwołana (burze), zakończenie zawodów

Środa miała być ostatnim dniem zawodów o ile zostaną rozegrane przynajmniej 3 konkurencje (czwartek był dniem rezerwowym). W nocy i rano jednak padał deszcz, a przed południem widać było opady i chmury Cb w okolicy.

Mistrzem Polski 2012 został: Piotr 'Kaktus’ Mieszczak

Mistrzynią Polski 2012: Klaudia 'Klaudyna’ Bułgakow

Drużynowe Mistrzostwo Polski 2012 zdobył Żywiec Air Team

Mistrzostwo Polski 2012 w klasie Sport: wyżej podpisany.

Zobacz też: